niedziela, 30 grudnia 2012

Ca(r)melowa zima


Miękki, ciepły, długi, miły, lekki, cudowny, ponadczasowy... podobno nie wolno w tekście używać dużej ilości przymiotników, jeśli nie chce się wyjść na grafomana. No to spróbujcie, wielcy literaci, opisać inaczej ten płaszcz z wielbłądziej wełny. Przepraszam, ten miękki, ciepły, długi, miły, lekki, cudowny i ponadczasowy płaszcz z wielbłądziej wełny. Dzięki któremu moja zima będzie miała słoneczny odcień na śniegu. Mam co do niego szeroko, jak jego poły, zakrojone plany stylizacyjne, także proszę mi wybaczyć, jeśli będzie pojawiał się od tej pory ciągle (czyli co najmniej do wiosny), w odmiennych zestawach barw. Tutaj całkiem klasycznie: miód, chleb, zielony pieprz, karmel i trochę skórki pomarańczy. Smacznego :)

I detal: ręcznie emaliowane, unikatowe kolczyki z miedzi. Taki promień słońca.

Płaszcz: ciucholand, 14 zł (sic!!!!!!!!)
Spodnie: TK Maxx, 29 zł
Szalik: ciucholand, 10 zł
Torba: Orsay, skóra, 200 zł
Buty: Wojas, skóra, 149 zł
Kolczyki: www.totakto.pl , 49 zł

niedziela, 9 września 2012

Krwisty filc i torba sanitariuszki.

Filcowe motywy zachwycają mnie od dłuższego czasu, jednak odczuwam lekki przesyt wzorami w koronkę, wycinankę i kwiatowe kompozycje. Koniec lata. Kwiatki i sandały idą spać. Coraz częściej moja skóra udając gęsią woła o długi rękaw swetra, szal. Może jeszcze nie pora na rękawiczki i nakrycia głowy, ale jesień jest dobrą porą dla kapeluszy i takich bardziej niezobowiązujących daszków. Sweter wykonałam sama metodą mokrego tarcia wełny , a torba, ach torba...... jest moją zdobyczą z wczorajszej wizyty w ciucholandzie. Piękny filc, skórzany uchwyt, staranne przeszycia. Cudo za 3 zł! :) Dobry początek jesieni :)
ps.: drzewo jest bez liści cały rok; taki jesienno-zimowy klimat przez 12 miesięcy :)

Kaszkiet - reserved

Sukienka - tatuum

Buty - top secret 

Torba - ciucholand

Sweter - JA www.ruanna.pl

piątek, 17 sierpnia 2012

Złuszczone, skruszone, sfilcowane, zielone.



Nie wszystko w życiu można ogarnąć i wyprostować. Prasujecie, a niedługo potem się gniecie. Malujecie, a za jakiś czas farba schodzi. Podlewacie. I co z tego, kiedy wciąż wysycha. A ja tak bardzo, bardzo bym chciała, żeby nie trzeba było wciąż tego samego powtarzać. Może dlatego zakochałam się w filcowaniu. Nieważne, czy zaplanuję taką-a-taką plamkę koloru w tym-a-tym miejscu. I tak barwne wełniane pasemka ułożą się po swojemu i w całkowicie zaskakujący wzór. Zmieszają, wtopią i przenikną z kolorem obok tak, jak sobie same będą chciały. I wiecie co? Nigdy w taki sam sposób! Aż się prosi, by każdy szal na certyfikacie unikalności wypisane miał swoje osobiste imię. Ten na zdjęciu mógłby się nazywać hm... Viridis?

Szal - jedwab i filc - www.ruanna.pl

Buty - skórzane na korku - ciucholand

Bluzka - Zara

Okulary - Top Secret

Spodnie - Terranova

niedziela, 12 sierpnia 2012

Różowe okulary kontra różowe kalosze





Lato nie rozpieszcza, Polakom jak wiadomo brakuje słońca, a endorfiny są deficytowe i w cenie. Jest sierpień i pada deszcz. Nie powiem, ciepło, ale słońce gdzieś w innych krajach. Trzeba sobie radzić. Można zaczynać dzień od gorącej czekolady. Można wciąć urlop i przeczekać pod kocem. Można pomarzyć, ponarzekać jeśli komuś potem lżej, poćwiczyć pajacyki i przysiady. Można też wyciągnąć z szafy deszczową wersję różowych okularów, czyli różowe kalosze i parasolkę. Oczywiście nie ubieramy się do tego zbyt ciepło, bo w końcu jest lato. Na przykład zakładamy bardzo, bardzo letnią wersję przeciwdeszczowego płaszcza, czyli jedwabno-filcowe coś (tu ogłaszam konkurs na nazwę nowego typu odzieży, który jest skutkiem artystycznego ręcznego eksperymentu).  Jeśli odczuwamy nadmiar różu na sobie, możemy zachować trochę czarnych myśli na temat pogody przewidywanej na najbliższy weekend. Do wydania jesiennego, które niedługo może się przydać, polecam długie rękawiczki (ale bez palców, w końcu to jeszcze nie zima) i rajstopy w zabawny wzorek. Jeśli to wszystko nam nie poprawi humoru w 100 procentach, to, uwierzcie mi, poprawi każdemu kogo miniecie na ulicy :)



Kalosze - TK Maxx, 29 zł

Sukienka - Top Secret, sprzed kilku sezonów

Parasolka - Rossman, 12 zł

Płaszczykopodobnecoś - Ruanna, jedyny bezcenny egzemplarz z jedwabiu i filcu

piątek, 27 lipca 2012

Czerń-biel-kolor



Jak wiadomo do pracy biurowej należy się odpowiednio, czyli z klasą i obcasem, ubrać. W dopasowanej spódnicy, pełnym makijażu i manikiurze, z rozwianym włosem najłatwiej rzucić się w wir pracy w otoczeniu kartonowych pudeł, jakimś cudem zakurzonych, choć prosto z drukarni. Przy okazji upalnych dni cały ten kurz kręcił w nosie i przyklejał się do wypudrowanego nosa. Uf.. Dobrze, że choć zestaw top-spódnica był jedwabny i sprawiał wrażenie, jakby go w ogóle nie było. Do tego pomarańczowy pasek i koralowe buty, dzięki którym widać mnie pomimo zmrużonych od ostrego słońca oczu.
ps. W upale świat na horyzoncie rozmywa się w oczach i z tego też powodu (w żadnym wypadku nie przez photoshopa) wszystko, co za mną wydaje się niewyraźne i rozedrgane ;)


Buty - Via Uno/ TK Maxx/ 119 zł
Spódnica - jedwab/ ciucholand/  12 zł
Top - jedwab/ ciucholand/ 3 zł
Pasek - skórzany, podwójny/ Donna Karan/ TK Maxx/ 39 zł
Kolczyki - masa perłowa, kokos, szkło weneckie, srebro/ www.ruanna.pl

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Kwiecień - plecień, bo przeplata trochę wełny i trochę jedwabiu. / April - the plaiter for plaiting some wool and some silk.


Miesiąc przejściowy. Temperatura mijająca z zimnej w ciepłą i odwrotnie. Fale od słońca kontra promieniowanie skostniałych dłoni. Przechodnie nastroje i stroje fragmentami zimowe z kawałkami lata. I jak tu się ubrać, proszę was, kiedy w kark grzeje, a w kostki palców mrozi? Zachwyciło mnie takie pozornie niemożliwe połączenie zimy i lata w technice filcowania wełny z jedwabiem. Podobno całoroczne, podobnie malarskie jak smugi farby na palecie i jak się okazało rzeczywiście przemiłe w dotyku skóry mojego podbródka. Zrobiłam, przerobiłam stary szal jedwabny i w zachwycie utknęłam. Mam zamiar sprawdzić przez najbliższy rok, czy współgra z każdym miesiącem o każdej porze roku. Na maj długi cienki szalik we fioletach. Na czerwiec narzuta z czerwienią. Na lipiec... itd. zostawmy to bez planu. No chyba, że na październik. Kapcie. Filcowe. Z jedwabną wstawką.

April is the mingled month. Temperature passes from cold to warm and opposite. Sun waves against waves of cold radiates from freezing hands. Mixed mood and mixed winter-summer clothes. How should I wear my-self when the sun warms my neck, but the wind chills my fingers? I was delighted to find the combination of winter and summer in silk and wool handmade scarf. It supposes to be scarf I could wear for whole year. As beautiful as art painting it turned out to be so nice to my skin. I changed the old silk scarf into nuno felted new one. I'm going to make some new one for every coming month. For Maj - long, purple scarf. For June - red cover for my shoulders. For July - let it withouth any plans. Or maybe just for Semptember. Some slippers. Felted wool. With a little bit of silk.
Płaszcz - Top Secret
Buty - Top Secret
Kapelusz - Ciucholand
Spodnie - TK Maxx
Torebka - TK Maxx
Szal - jedwab i wełna merinos, ręcznie robiony - ruanna

niedziela, 26 lutego 2012

Miss Fuksja Filc


To wcale nie tak, że przez całą zimę spałam, chodziłam w wielkim szarym swetrze i odpornych na mróz jedynie słusznych walonkach. No może trochę tak. Trochę bardziej. Prawie zawsze. Za to zmieniałam co rusz kolory rękawiczek. I filcowałam torbę. Swoją pierwszą, czaso-praco-zimochłonną filcową torbę max. Proszę Państwa, oto Miss Fuksja Filc. Pierwsza z rodu. O szlachetnie drewnianych rączkach i zakręconej grzywce. Miękka w dotyku i pragmatyczna w użyciu. Wszechstronna (kilo ziemniaków, dwie książki, butelka wina), można rzec, że nawet ratunkowa (zapewnia widoczność z kilku kilometrów). Nie boi się konkurencji żadnego z kolorów. Jak widać królowa Fuksja przyjmuje tylko role pierwszoplanowe. Trochę się przy niej czuję jak szara myszka ;)


buty - clarks, allegro, 65 zł
fuksjowa czapeczka i szary sweterek z modalu - od mamy
sweter lila - pretty girl, 49 zł
chabrowa spódnica - click, 39 zł

piątek, 16 września 2011

Spacer z panterą

Najtrudniejsze w posiadaniu czworonożnego pupila (psa, konia, kozy, krowy) jest to, że ono ciągle chce chodzić na spacer, o najdziwniejszych porach (5 rano) i bez względu na pogodę (-30 stopni). Z tego powodu dawno temu zdecydowałam się na kota, który chodzi zawsze swoimi drogami o czasie wybranym przez siebie i nie wymaga przy tym towarzystwa. Szczególnie jeśli konsekwentnie od początku tłumaczy mu się, że może robić co chce, byleby tylko wracał. Od czasu do czasu bywało nawet, że powroty były wspólne, na łonie przyrody okolicznych trawników, co można od biedy nazwać spacerem. Siedem lat perfekcyjnego partnerstwa niestety zakończyło się niedawno i kot teraz poluje na sikorki w krainie wiecznych łowów. A ja nie chcę kolejnego kociego przyjaciela, bo to nie był tylko kot, ale AŻ KOT, którego zastąpić się nie da.
Od wczoraj jednak na spacery przyrzekła chodzić ze mną prawdziwa połyskująca wygiętym z gracją grzbietem pantera. Mam nadzieję, że KOT potraktował by koleżankę z aprobatą, bo w końcu to jednak nie byle kto, a sama Panthera pardus. Zbieram odwagę, by zapytać jak ma na imię.
torba skórzana - Orsay, 200 zł.
spodnie - Terra Nova, 29 zł.
żakiet - Reserved, 59 zł.
buty brokatowe - Nine West, 79 zł.
szalik - Ciucholand, 10 gr.
pantera - Mohito, bezcenna ;)

poniedziałek, 30 maja 2011

Top, turkus i trawa

Wbrew pozorom nie ja jestem głównym tematem zdjęcia. Nie są to też moje z drugiej ciuchlandowej ręki butki Zary w glamourowym, idealnym na plenerową trawę turkusowym brokacie. I wcale nie filcowa listonoszka w letnim odcieniu zimnych lodów. Najważniejszym obiektem i głównym powodem do wykonania tego zdjęcia była szopa :) Szopa, która także została namalowana olejno na płótnie, szopa, która latami opierała się wichurom i burzom, zakusom panów gospodarzy, niewdzięcznemu duchowi czasu. Szopa, na tle której każdy wygląda pięknie i stylowo, jak z magazynu mody. Bardzo proszę o ciepłe komentarze dla szopy. Wszystkie jej niezwłocznie powtórzę :)

buty - Zara, ciucholand, 29 zł
listonoszka z filcu - ciucholand, prezent od mamy
top - Bynamesakke
jedwabne kolczyki - ruanna

piątek, 25 marca 2011

Zima


W ostrym porannym słońcu, zza nieumytych jeszcze szyb, rozmazana, zmęczona i przycupnięta. Zima. Już odsunięta w czasie, w myślach głęboko na dno osunięta. Zima. Na przekór wiośnie nadal z podniesioną brodą i wojowniczo dzwoniącymi bransoletami. W spokoju zamyślona, w pracowni, niewzruszona kolorami, opanowana i panująca. Zima. Kiedyś wróci, a na razie króluje szarość. Na przednówku.

lewa zimy ręka - srebrna bransoleta od mamy; miedziana wąska od mamy; drewniana z metalowymi wstawkami Orsay; blaszana w kolorze mosiądzu z ornamentem Quiosque
prawa zimy ręka - z kamelii z masy perłowej od babci Izy; wąskie z masy perłowej od mamy; grubsza z masy perłowej od babci Izy; cienka z miedzi i emalii z Grecji; z rogu z festiwalu archeologicznego w Iłży; ze skóry i miedzi z allegro

I to nie wszystko...

czwartek, 13 stycznia 2011

K - Aaaaargh! - naw - au!




Jest nowy rok. Nowych obietnic - brak. Nowych butów - brak, chwilowo. Pomysłów - nie brak. Nigdy. Gdzieś na dnie szafy mojej głowy poniewiera się myśl, żeby zacząć od nowa. Pozmieniać, powymieniać, odłożyć, przeliczyć, poprzerabiać. Dopasować, docisnąć, eksperymentować. Na szarym tle kolorowo podziałać. W zapusty zamaskować się w cudze piórka, zamknąć dom i wyjechać do Rio na Karnawał, na tańce dionizyjskie, tłuste Mardi Gras i skąpe bikini. Z tęsknoty za latem wszystkie te kolory, za letnimi paradami, pod gwiazdami, winem, kinem i Marcinem. Z Marsa. Pozdrawiam Ja, z Wenus. A przynajmniej skądś, gdzieś, z kosmosu.


żakiet - ciucholand, 25 zł
szal - ciucholand, 1 zł
buty - Marco Tozzi, 59 zł
maska - Piotr i Paweł, 9 zł
włosy - ciucholand, 10 gr
fioletowy pudel - prezent od przyjaciółki, bezcenny

piątek, 5 listopada 2010

Na wieszaku

Jesienią mam zmienne nastroje. W poniedziałek - szarości, kolory zostały w weekendzie i we śnie. Wtorek - pada deszcz, na czerni nic nie widać, czerń jest bezpieczna. Środa - jakie piękne liście, ubiorę się na fioletowo i żółto. Czwartek - przymrozek, zdecydowanie ogrzeje mnie róż. Piątek - cokolwiek, czego nie trzeba prasować. Na szczęście na wieszaku i tak wszystko wygląda dobrze ;)

etola ze sztucznego futra - Grey Wolf
sukienka - Top Secret
buty - Reserved
torebki - ciucholand
wieszak - pulpo drop

niedziela, 5 września 2010

Kopciuszek, czyli dlaczego kobieta spóźnia się na bal



Dawno, dawno temu była sobie dziewczyna zwana Kopciuszkiem, która bardzo chciała iść na bal. Wybrała piękną suknię i wygodne do tańca buty. Nastrój dopisywał, pogoda łaskawie nie upalna. Niestety zanim mogła wybrać się na bal czekało Kopciuszka jeszcze dużo pracy. Takiej zwykłej, domowej: kucie tynku, wiercenie pod kable elektryczne, gruntowanie, szpachlowanie. Tym bardziej postanowiła na balu poznać księcia, który mógłby wyręczyć Kopciuszka w co trudniejszych rolach życiowych w zamian za ... no właśnie, za co? ;)

suknia - ciucholand, 6 zł
buty - crocks
wiertarka - bosch

sobota, 21 sierpnia 2010

Automobilistka



Odkąd zostałam automoblistką mam co rano niezliczoną ilość aneksów do umowy z moją szafą. To co powinno się w niej odnaleźć musi:
- być wygodne i niebyt obcisłe w biodrach
- nie mieć koralików, kokardek i niczego tym podobnego przy ramiączkach i w okolicach dekoltu pod pasem bezpieczeństwa
- nie mieć za długich nogawek, które mogłyby się brudzić i przeszkadzać i na pewno owinąć wokół pedałów utrudniając jazdę
- ale i też zbyt krótkie sukienki grożą odsłanianiem bielizny (choć widziałam wczoraj motocyklistkę w obcisłej filetowej tubie mini - extra! :D )
- no i żeby się nie gniotło tak straszliwie,
..... w miarę możliwości, dziękuję bardzo, postaraj się szafo - liczę na ciebie :)

spodnie lniane top secret - 25 zł
koszulka H&M - od mamy
sandały Irregular Choice - stare, schodzone, bezcenne :)

Obowiązkowe oczywiście stylowe gadżety. Torebka z szafy mojej mamy; zamszowe cudo, z gładkimi skórkowymi wykończeniami, czarnym aksamitem w środku i maleńką metką "sac mon paris". Podrabiane ray-bany aviatory. Na zdjęciu nie widać różnicy :)

piątek, 18 czerwca 2010

etno-inspiracje


Z zachwytu i potrzeby inspiracji, w zakamarkach mojego domu, chowam znalezione we świecie, na strychach i oczywiście w ciucholandach rzeczy i rzeczki (zdrobnienie od dużej rzeczy ;) ), które są absolutnie nieprzydatne, czasem niewiadomego przeznaczenia, acz dla mnie wyjątkowe.
Najnowszy "skarb". Kamizelka maleńka, dziecięca. 30 x 30 cm. Kapelusze miewam większe od niej. Haftowana ręcznie, niczym trójwymiarowa reklama Benettonu. Hand made in Guatemala.
Cała zamknięta w bawełnie historia. Kto ją haftował?
Jak dotarła do Polski? Co oznacza wzór? Dzieci trzymające się za ręce, na przemian dziewczynki i chłopcy. Na lewej części staranne lustrzane odbicie prawej. W środku maleńka kieszonka. Tak żałuję, że nie zrobili wersji pasującej na mnie :) Zainspirowana zmieszałam całą paletę emaliowych barw na miedzi. Na kolczykach i bransoletkach.

piątek, 30 kwietnia 2010

Ciepło - Zimno


Onegdaj Ryfka zamieściła na swoim blogu rady, jak znaleźć ciekawe tło do zdjęcia. Należało kolorystycznie się dopasować, tematycznie skontrastować i nie zważając na gapiów zapozować. Czy czerwona gaśnica, podpórka pod koła samolotu i naklejki ostrzegawcze w odniesieniu do czerwonych lakierkowych, pobrudzonych błotem lotniska butów, mogą być? Coś czerwonego, lub też w innym ostrym ciepłym kolorze zawsze muszę mieć przy sobie. Dla kontrastu dużo szarości klasycznej i czerni falbaniastej. Tym razem bez żadnej istotnej biżuterii. Przy tym "stalowym orle" obok mnie każda inna metalurgia przegrywa.

ps.: zdjęcie zrobione od niechcenia, przypadkiem, jednak fotograf świetny i szkoda jego pracę chować do folderu w szufladzie dysku; mam nadzieję, że mnie przez to nie aresztują ;)

płaszcz - H&M, ciucholand, 36 zł
szalik - Quiosque, 29 zł
buty - Dorking, 90 zł

niedziela, 7 marca 2010

Jestem kibicem innej drużyny


Żółte rękawiczki inspirują nadal. Są wiosenne, świąteczno - weekendowe, bez powodu zbuntowane i zawsze sięgają po co chcą. Szukały kumpli do drużyny i znalazły ostatnio w postaci różowego szaliczka, aksamitnego czarnego kapelusza, psychodelicznych fioletowych kolczyków i przyciasnego, kupionego
lata temu w BUW-ie t-shirta, stworzonego przez Fundację dla Wolności.
Czyżby chciały na wiosnę, z okazji 8 marca, coś zaMANIFEstować? ;)



spodnie - top-secret, 15 zł
kapelusz - H&M, ciucholand, 9 zł
szaliczek - ciucholand, 10 gr
rękawiczki - Wilki Dwa, 39 zł
koszulka - sklepik na tyłach BUW-u, 29 zł
kolczyki - RUANNA ręcznie emaliowana miedź i srebro

środa, 3 lutego 2010

Me & Mondrian

Sztuką jest odnowić odrapaną starą szafę, którą ma się ochotę spalić, lecz cóż, skoro drugiej nie dadzą. Sztuką jest uśmiechać się patrząc na kolejną śnieżycę za oknem. Sztuką jest siedzieć w ołówkowej spódnicy z gorsetową górą. Sztuką jest zdjąć te stworzone z zachwytu buty. Sztuką jest połączyć taką czerwień z kolorem innym niż szarość.
Kolczyki z kokosa i srebra też są sztuką.

buty i spódnica - Top Secret
dzianinowa jedwabna bluzka - Sisley, ciucholand, 2 zł
wełniany sweterek - Benetton, ciucholand, 3 zł
kolczyki - Ruanna

środa, 16 grudnia 2009

W zimie przy kominie


Scena przed rozpaleniem: ciepła wełniana sukienka - mini - także do tego koniecznie ciepłe, grube rajstopy - w kolorze oficerek - bo czyż nie mam dzięki temu taaaaakich nóg? ach! no i ciepłe dłuuuugie rękawiczki, w których czuję się jak gwiazda na sesji zdjęciowej przy kominku :)

Ponieważ rękawiczki okazały się być tu pierwszoplanowe dodałam do nich ostatnią kolekcję emaliowanych miedzianych bransolet. Niech się poznają, może będą częściej się widywać?

Scena po rozpaleniu w kominku wyglądała już zupełnie inaczej ;)

niebieskie oficerki - Marco Tozzi
skórzane brązowe rękawiczki - Top Secret
ręcznie emaliowana miedziana biżuteria unikatowa - Ruanna

wtorek, 3 listopada 2009

Leda w liściach


To, co w listopadzie przypomina mi lato, gdy blednę, niknę, szarzeję w wełnianych sukienkach i ciemnych, praktycznych na błotne dni butach, to szalone kolory czapek, szali i rękawiczek. Słońca już mniej, liść opadł, a ja sprawiłam sobie rękawiczki, na które muszę bardzo uważać, by nie odłożyć ich na nie zagrabione jeszcze listowie, bo już mogę nie znaleźć. Mogę nawet ubrać się do nich całkiem na szaro - wystarczy, że pomacham moimi rękawiczkami sama do siebie w lustrze i jest słonecznie kolorowo. A ten wzór! Give me my Harley baby! :)


W celach aranżacyjnych i scenograficznych usiłuję tu wykonać deszcz złotych liści :D

żółte rękawiczki - pracownia projektowa Wilki Dwa
płaszcz - New Look - ciucholand, 26 zł
sukienka wełniana - Zara - ciucholand, 20 zł
buty Emu
liście - klon, Radom Airport